To uczucie jest również trudne dla tytułowego bohatera powieści poetyckiej Adama Mickiewicza pt. „Konrad Wallenrod”. Konrad próbuje byś również szczęśliwy we swoją żoną Aldoną, ale tak naprawdę od początku ma świadomość swego przeznaczenia.
Wallenrod świadomie dokonał wyboru i obrał bardzo trudną drogę. Dlatego będzie cierpiał i jako chrześcijanin i jako rycerz i jako człowiek. W jego życiu towarzyszyć będą wahania rozterki, dokonywanie wyboru każdego dnia i doskonale wie, że czeka go cierpienie, a na końcu kara. Nie mogąc pogodzić się sam ze sobą popełnia samobójstwo. Jego postawa budzi kontrowersję: czy w imię wielkich idei można oszukiwać i kładąc? Trudno jednoznacznie na to odpowiedzieć, ale niepodważalnym staje się fakt, że jego cierpienie ma sens, bohater niszczy wroga i ratuje ojczyznę.
My młodzi ludzie najczęściej cierpimy z miłości. Dzieje się tak zapewne dlatego, że mylimy to uczucie z zauroczeniem. Prawdziwa miłość nie przemija, jest nawet silniejsza niż śmierć. Wiedzą o tym doskonale tytułowi bohaterowie dramatu Williama Shakespeare, „Romeo i Julia”. Wydawało by się, że to uczucie nigdy nie będzie spełnione, bo na drodze Romea i Julii pojawiają się liczne przeszkody: pochodzą z dwóch zwaśnionych rodów.
Romeo zabija Tybeta i musi ukrywać się i nie otrzymuje na czas wiadomości, o fikcyjnej śmierci Julii. Dla nich nie są ważne przeszkody ich miłość jest bezgraniczna i poświęcają dla niej wszystko. Ich cierpienie polega na tym, że muszą ukrywać się wtedy, gry Julia znajduje martwego Romea i popełnia samobójstwo. Ich cierpienie dokonuje się z ich własnego wyboru, ale również jest jak gdyby od nich niezależne, ponieważ nie są w stanie pogodzić zwaśnionych rodzin. Dopiero ich śmierć doprowadza do zgody, ale również do cierpienia członków ich bliskich.
Czy cierpienie z miłości ma sens? Uważam, że tak, ponieważ pozwala ono poznać samego siebie, odkryć te uczucia i emocje których normalnie byśmy nie odczuli i wreszcie docenić to do czego dąży każdy człowiek – miłość.
Cierpienie Prometeusza
Cierpienie Prometeusza jest wynikiem kary za odwagę i bunt, ponieważ odważył się wystawić przeciwko Bogą. Zrobił to z miłości do ludzi o dla nich się poświęcił. Jest mitologicznym archetypem cierpiętnika i pokazuje na czym polega poświęcenie dla innych.
I jakie mogą być tego konsekwencje. Jego cierpienie ma sens, ponieważ poświęcenie dla innych jest miarą naszego człowieczeństwa. Prometeusz cierpi z własnego wyboru natomiast Biblijny Hiob doznaje tak zwanego cierpienia niezawinionego. Mieszkał w krainie US, był człowiekiem bogatym i bogobojnym. Za namową szatana Bóg zabiera Hiobowi wszystko co posiada, umierają jego dzieci, a on sam choruje na trąd.
Wszystko to Hiob przyjmuje z pokorą, nie traci wiary, nie złorzeczy Bogu myśl zasady. Hiob nie rozumie dlaczego Bóg go doświadcza, dlaczego odwrócił się od niego ktoś, kogo on kochał i komu był posłuszny. Nie będzie rozumiał, aż do chwili, gdy przemówi do niego.
Krótkie podsumowanie
Jak byśmy nie spojrzeli na cierpienie, dostrzegając jego aspekty, to musimy pamiętać, że wymaga ono określonej postawy od każdego z nas. I niema tu znaczenia czy jest ono dla człowieka próbą zesłaną przez Boga czy tez karą za bunt i dobrowolne poświęcenie, czy też jest na nas zsyłane przez wojny i kataklizmy. Niewolo nam być wobec niego obojętni. Cierpienie wymaga od nas postawy powagi, skupienia i szacunku.
Najtrudniej wyjaśnić sens cierpienia w okresach niewoli narodowej. Mam tu na myśli przede wszystkim czasy II wojny światowej. Chyba wówczas najpełniej widać rożne jego przyczyny. Obok cierpienia zawinionego pojawia się niezawinione, obok z tego wyboru pojawia się również cierpienie wbrew naszej woli. I nikogo przekonywać nie trzeba, że lata wojny i okupacji naznaczone są cierpieniem każdego dnia. Dokładnym przykładem na to mogą być „Medaliony” Zofii Naukowskiej. W których stwierdza autorka, że „ludzie ludziom zgotowali ten los”. Opowiadania te są wynikiem pracy Naukowskiej w Komisji Badań Zbrodni Hitlerowskich, gdzie mogła usłyszeć autentyczne historie ocalałych z obozu ludzi.
Każdy ich dzień był próbą przetrwania w trudnych eksperymentalnych warunkach. Cierpieli tu wszyscy, bez względu na wiek. Nie tylko fizycznie ale również psychicznie i emocjonalnie. Torturowani przez Niemców jak dwojra zielona, czy zmuszani do przeróbki tłuszczu ludzkiego jak w opowiadaniu „profesor spammer” czy wreszcie zabijani z niezwykłym okrucieństwem jak w opowiadaniu „dorośli dzieci w Oświęcimiu”. W większości przypadków było to cierpienie niezawinione milionów ludzi, którzy jak mówi Tadeusz Różewicz prowadzeni byli na rzeż. Było ono spowodowane chorym umysłem przywódcy III rzeszy i systemem totalitarnym. Który nie widział w człowieku wartości najwyższej.
Tysiące ludzi zdawało sobie pytanie w czasie wojny i po wojnie jaki jest sens tego cierpienia? Odpowiedzieć na to trudno, być może zostało ono zesłane na ludzi po to abyśmy mogli sobie uświadomić do jakiego okrucieństwa, zdolny jest człowiek. Dla ludzi, którzy przeżyli obóz cierpienie to trwało również po zakończeniu wojny. Nie potrafili się odnaleźć w wolnym kraju, bo wojna zniszczyła ich psychikę i doprowadziła do zatarcia granicy między dobrem, a złem.
Doskonale ilustruje to mit o prometeuszu. Był tytanem, który według Przekazu mitycznego stworzył człowieka. Ulepił go z gliny i tez a duszę dał mu z rydwanu słońca. Istota ta była słaba, wiec Prometeusz ukradł Bogą ogień z Olimpu , aby ludziom łatwiej się żyło. Bardzo to rozgniewało Zeusa który, nakazał Hefajstosowi stworzyć piękną kobietę Pandorę.
Otrzymała ona szczelnie zamkniętą puszkę, a jej zadaniem było uwieść Prometeusza. Tytan jednak zwietrzył podstęp i wyrzucił Pandorę z domu. Zakochał się w niej jednak brat Prometeusza i razem z Pandorą otworzył puszczę. Spadły wówczas na ludzi wszystkie nieszczęścia i kataklizmy. Prometeusz postanowił zemścić się na Bogach: zabił wołu i podzielił go na dwie części. Jedna to było czyste mięso przykryte skórą druga zawierała kości przykryte tłuszczem. Zachłanny Zeus wybrał kości.
I odtąd ludzie składani mu je w ofierze. Prometeusza spotkała za to kara: został przykuty do ściany Kaukazu, i codziennie przylatywał orzeł który, wydziobywał mu wątrobę, wciąż odrastającą.